niedziela, 30 kwietnia 2017

PRAWDZIWA NOWA ZELANDIA

















Tytuł dość przewrotny, bo tak naprawdę "prawdziwa" Nowa Zelandia jest na obu wyspach - północnej i południowej, w mieście i na dzikiej plaży, w nowozelandzkim markecie i nad wodospadem. Jednak większość osób odwiedzających ten kraj turystycznie ma na myśli przyrodę na południowej wyspie - tą zróżnicowaną krajobrazowo i surową. Faktycznie, coś w tym jest, urok tej części kraju jest niezaprzeczalny, niemal każdy wraca stąd oczarowany widokami i oszołomiony ilością wrażeń. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że w samolocie zamiast odsypiać wojaże, wszyscy opowiadają sobie o odwiedzonych miejscach, najpiękniejszych widokach, ilości zrobionych zdjęć, czy kilometrach przebytych górskich wędrówek.
Jeśli macie ochotę zobaczyć więcej naszej kamperowej codzienności i pięknych widoków Nowej Zelandii to zapraszam na YouTube - vlog 30 i vlog 31 :)

wtorek, 25 kwietnia 2017

TOP 5 MIEJSC W NOWEJ ZELANDII | POŁUDNIOWA WYSPA

Wyjeżdżasz do Nowej Zelandii i szukasz najciekawszych miejsc, które warto zobaczyć? Sprawdź naszą listę NAJ :)

W tym wpisie polecamy miejsca na południowej wyspie, bo to właśnie ta część NZ - ze względu na bardzo zróżnicowane krajobrazy - przyciąga najbardziej i cieszy się największym zainteresowaniem podróżujących po NZ.

Krótkie wprowadzenie. Podróżując po Nowej Zelandii raczej unikaliśmy zatłoczonych miejsc, omijaliśmy punkty, które są najbardziej popularne i w których mogliśmy się spodziewać autokarów z turystami. Zdecydowanie szukaliśmy bardziej odludnych miejscówek. Nie mieliśmy założenia, że musimy zobaczyć wszystko ani zaliczyć punkty jakiejkolwiek listy, czy jechać zgodnie z trasą opisaną w przewodniku. Nasza podróż nie była wcześniej dokładnie zaplanowana. Z założenia mieliśmy zatrzymywać się w tych miejscach, które uznamy za ciekawe widząc je z okna kampera. Poszliśmy po prostu na żywioł :)
Z całego serca polecamy Wam właśnie taki sposób podróżowania, bez dokładnego planu, zatrzymując się tam gdzie stwierdzicie "to jest to!". Dlatego też trudno nam wymienić z nazwy dokładne lokalizacje, które nas urzekły. Są to raczej regiony niż konkretne miejsca. 

Lake Hawea - ogromne jezioro, cała trasa wzdłuż wody jest niesamowita, zarówno we mgle jak i w słońcu. Przy samym jeziorze, na południu, znajduje się też uroczy kemping, do którego dociera niewielu turystów zza granicy, jest to raczej miejscówka dla lokalnych wczasowiczów.




Lindis Pass - droga między rzekami: Lindis i Ahuriri. Przepiękna trasa widokowa, między pomarańczowo-brązowymi górami (latem). Każde miejsce na trasie, każdy możliwy zjazd, wart jest zatrzymania.






Lake Pukaki oraz położone niedaleko kolejne jezioro - Lake Tekapo - są podobno najlepszym miejscem na świecie do obserwowania gwiazd. Coś w tym jest, bo zdjęcia nocnego nieba, które tam zrobiliśmy, naprawdę robią wrażenie!



Co więcej, z południowej części jeziora Pukaki można wypatrzeć odległe zaśnieżone góry i lodowiec Fox Glacier!

A to już niebo nocą :) Po prostu bajka!

Ship Creek, a właściwie plaża znajdująca się na początku trasy, to wyjątkowe miejsce. Piasek zarzucony ogromną ilością konarów drzew o przedziwnych kształtach, ogromne fale w tle i poranna mgła - wrażenie niesamowite!



czwartek, 13 kwietnia 2017

KAMPEREM PRZEZ NOWĄ ZELANDIĘ

Stało się! W naszej długiej podróży po drugim końcu świata nadszedł ten czas, że wsiedliśmy do kampera i przejechaliśmy przez południową wyspę Nowej Zelandii :) To był wspaniały czas! Wolność jaką dał nam kamper, spodobała nam się BARDZO!
Dziś mam dla Was garść przydatnych informacji o podróży po południowej wyspie. Zaczynamy!


Podróż kamperem
Przede wszystkim - w Nowej Zelandii jeździmy po lewej stronie. Kto jeszcze nie miał okazji spróbować, będzie miał przed sobą nie lada wyzwanie - przynajmniej kilka pierwszych godzin jazdy w całkowitym skupieniu ;) Na szczęście wypożyczane auta często mają nalepkę-przypominajkę na desce rozdzielczej. Trudniej może być z wycieraczkami i kierunkowskazem (są umieszczone odwrotnie) ale to przynajmniej nie zagraża bezpieczeństwu.
Druga sprawa, którą często przypominają znaki przy drodze: "NZ roads are different. Allow extra time". To prawda. Nie dość, że sama nawierzchnia bywa różna (drogi szutrowe i gruntowe) to tamtejsi kierowcy także należą do "nad wyraz ostrożnych", wręcz niepewnych. Dlatego tutaj stosujemy zasadę ograniczonego zaufania razy dwa.
I jeszcze jedna ważna rzecz - w kamperach często bywa tak, że dziecko siedzi z przodu. U nas wywołało to nieprawdopodobny wręcz entuzjazm najmłodszego członka rodziny :) Taki układ sprawił, że mieliśmy ułatwione zadanie jeśli chodzi o wszelkie zabawy i śpiewy w aucie ;)




Zwiedzanie Nowej Zelandii kamperem - co warto zobaczyć
O tym napiszę Wam więcej w kolejnym wpisie, ale chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że postanowiliśmy omijać te najbardziej turystyczne miasta (typu Milford Sound) i skupić się na tych miejscach, które napotkamy w czasie jazdy. Małych zakątkach z ładnym krajobrazem, bez ludzi, samochodów, sklepów, często bez nazwy, pośrodku niczego.







Jedzenie
Przygotowywanie posiłków w kamperze to nie lada wyzwanie. Jeden palnik, jeden garnek, mało miejsca. Ale przynajmniej piękne widoki gwarantowane :) Kilka pomysłów sprawdziło się wyjątkowo dobrze.
Po pierwsze - nie codziennie trzeba gotować obiad. Wrapy z warzywami okazały się strzałem w dziesiątkę! Sprawdziła się też opcja obiadu z poprzedniego dnia (ugotowanego w kuchni na kempingu).
Po drugie, dobrym pomysłem okazała się ciepła obiadokolacja. Kiedy wieczorem byliśmy już na kempingu, mieliśmy czas i możliwość, żeby coś ugotować np. quinoa z awokado i pomidorem, krewetki, pieczone ziemniaki, ryż z sosem paprykowym itp.
A śniadania? Jeśli na kempingu to najczęściej jajka, a jeśli poza, to zazwyczaj granola z jogurtem i owocami. Kanapki niestety nie wchodziły w grę, w sklepach chleb tylko tostowy - ani to zdrowe ani smaczne :(





Insekty, gady i inne potwory w Nowej Zelandii
O ile obecności zwierząt w Nowej Zelandii prawie się nie zauważa, ani w dzień, ani w nocy, to z insektami jest już zupełnie inaczej. Są miejsca, w których nie da się ich nie zauważyć, a co gorsza - poczuć na własnej skórze.
Mam na myśli muszki (sand flies), które potrafią obsiąść nawet zakapturzonego i ubranego od stóp do głów człowieka. Moment ugryzienia nie jest jakoś wielce dokuczliwy, ale to co dzieje się później... horror! Swędzenie, drapanie, nawet przez sen! Koszmar trwa jeszcze około 2 tygodnie po ukąszeniu. Na szczęście nas dopadło to dopiero pod koniec podróży kamperem, więc zdążyliśmy w porę kupić w aptece maści łagodzące ból (zbawienny aloes!).
Jednak na przyszłość będziemy pamiętać - w miejscach gdzie są muszki nie wysiadamy z kampera, jedziemy dalej i nie oglądamy się za siebie ;)




Higiena
Od początku naszej przygody z kamperem, śmialiśmy się, że kąpiel dopiero za dwa tygodnie ;) Na szczęście nie sprawdziło się. Kempingów w Nowej Zelandii jest dość dużo, z prysznicami i ciepłą wodą, a często też i pralnią. Sam kamper też ma spory baniak z wodą (20 l), więc np. mycie rąk na bieżąco to żaden kłopot.


Trudności i niedogodności
Czy czegokolwiek brakowało nam w kamperze? Trudno jednoznacznie stwierdzić, w końcu to tylko dwa tygodnie.
Doskwierał nam trochę brak prądu (ładowanie baterii, telefonów itp), ale staraliśmy się nadrabiać to na kempingach. Poza tym internet, to znaczy ...brak internetu. Co z tego, że można wykupić w Vodafone lub Spark kilka GB, jeśli sieć nie ma żadnego zasięgu. "Brak sieci" - to jedyne co wyświetlało się na telefonie przez większość naszego pobytu.
Brakowało nam też zielonych soków, które wcześniej piliśmy regularnie w domu, ale cóż... nie można mieć wszystkiego ;)






Spanie w kamperze
Czysta radość! Szczególnie dla Julka :) Ten moment, w którym zamieniamy kuchnię w sypialnię (w naszym kamperze taki właśnie był układ) to jedna z atrakcji każdego dnia. Sam kamper był mały, ale dla naszej 3-osobowej rodziny miejsca było wystarczająco dużo, spaliśmy wszyscy na dole i wysypialiśmy się świetnie, choć nad nami było jeszcze jedno wolne miejsce do spania.


Warto?
Warto! Przeżycia bezcenne! To była przygoda, którą zapamiętamy na całe życie :)