niedziela, 15 stycznia 2017

NOWA ZELANDIA!

Kochani! My już w podróży :) Za 48 godzin będziemy na miejscu.
Odezwiemy się z Nowej Zelandii jak już odeśpimy lotniskową tułaczkę ;)

wtorek, 10 stycznia 2017

NISZOWE PERFUMY

Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, niszowe perfumy stają się coraz bardziej popularne. Coraz więcej osób posiada w swojej kolekcji przynajmniej jeden taki zapach, ale oprócz tego wzrasta ogólna świadomość konsumentów co do istnienia takich produktów. Intuicyjnie nietrudno takie perfumy rozpoznać - już na pierwszy rzut oka widać, że większość takich zapachów sprzedawana jest w prostych minimalistycznych flakonach, bez zbędnych udziwnień czy ozdobników. Często przypominają wręcz produkty apteczne. Poza tym, na próżno ich szukać w sieciowych perfumeriach czy w reklamach telewizyjnych. Dodatkowo, takie perfumy są często 3-4 razy droższe od zapachów produkowanych przez znane marki (np.Dior, Chanel). Ok, to już wiemy i biorąc pod uwagę w/w kryteria, z grubsza nasza ocena byłaby trafna. Ale co tak naprawdę wyróżnia perfumy niszowe? I kto decyduje, że jedne należą do "niszowych", a inne określane są jako "mainstreamowe"?

Ostatnio rozmawiając ze znajomymi długo dyskutowaliśmy na ten temat i w sumie żadne z nas nie znało właściwej odpowiedzi. Padały najróżniejsze przypuszczenia, ale nikt nie znał faktów.
Zainteresowałam się więc tym tematem i teraz już wiem :)

Otóż kluczowe znaczenie ma decyzja FiFi (The Fragrance Foundation), która nadaje odpowiednie kategorie konkretnym zapachom. Podstawowym czynnikiem jest dostępność produktu, a więc liczba sprzedawców i pośredników, a szczególnie ich rodzaj - nietrudno zauważyć, że w sprzedaży takich zapachów specjalizują się niszowe perfumerie, np. Galilu.

Ale poza tym, niszowe perfumy spełniają inne, dużo bardziej znaczące dla klienta cechy: są wykonywane ręcznie, na mniejszą skalę, często przy użyciu drogich i trudnodostępnych składników, kompozycje są tworzone przez artystów i inspirowane ich emocjami, a dopiero całokształt sprowadza się do tego, że klient może pachnieć naprawdę wyjątkowo, jakby nosił na sobie dzieło sztuki, coś unikalnego, stworzonego przez artystę (często wyjaśniając istotę niszowych perfum porównuje się je właśnie do dzieła sztuki lub dobrego wina).

Kultowe zapachy niszowe to oczywiście Serge Lutens oraz Federic Malle. Jednak w ostatnich latach ogromną popularność zdobyła młoda szwedzka marka Byredo oraz stary francuski Diptyque. 
Mój faworyt to "Blanche" Byredo :)


Z kolei 4.1 Le Musc & La Peau (Parfumerie Generale) to miłość od ...drugiego wejrzenia ;)

Galilu w Gdańsku.

Dajcie znać co myślicie o tych zapachach i czy zaglądacie od czasu do czasu do niszowych perfumerii, żeby powąchać coś nowego?

piątek, 6 stycznia 2017

SEASIDE TONES

Zapewne nie dało się nie zauważyć naszej chwilowej nieobecności na blogu w grudniu. To nie lenistwo, wręcz przeciwnie, ogrom pracy (głównie nad sklepem) spowodował chwilowe zaniedbanie bloga. Wybaczcie. Wracamy.
Jako usprawiedliwienie załączam dokumentację zdjęciową ;)

Pracowaliśmy nad nowymi projektami, które pojawią się w sklepie na wiosnę. Zależało nam żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik przed naszym długim, a nawet bardzo długim, najbliższym wyjazdem. No worries, sprawy organizacyjne też już ogarnęliśmy. Sklep będzie normalnie funkcjonował w czasie naszej nieobecności w Polsce, zadbają o to nasi pracownicy - Jarek i Paulina.


I żeby nie zmyliły Was zdjęcia, wyjaśniam - ja nie szyję poszczególnych egzemplarzy, które możecie kupić w naszym sklepie. Niestety ;) Nie mam takich zdolności i potrzebnej do tego wprawy. Ja wyłącznie wymyślam projekty oraz szyję i poprawiam prototypy.


Czuję się jakbym spełniała swoje młodzieńcze marzenia :))) To naprawdę fantastyczne uczucie :)



Muszę przyznać, że bardzo mi ta rola odpowiada, do tego stopnia, że z przyjemnością utonęłam w stosie materiałów, projektów i guzików na prawie 2 tygodnie w grudniu.

W międzyczasie doszło szukanie nowych dostawców surowców i nowych wykonawców, a to już pochłonęło nas do reszty! Na szczęście udało nam się znaleźć takich artystów, z którymi zrozumieliśmy się niemal bez słów i to właśnie ich pracowniom powierzyliśmy realizację naszych projektów, m.in. złotych naszyjników.

Chłopaki spisali się na medal! Każdy miał swoje zadanie do wykonania.


Kontrola jakości nowej dostawy :) 

Trzymajcie kciuki za nas i za nasze nowe "dziecko" SeaSideTones.com

środa, 4 stycznia 2017

FOOD BOOK #6

Właśnie patrzycie na moje zdjęcie ze szklanką wody z cytryną, a to oznacza kolejny foodbook :)

Śniadanie: jajka na miękko, awokado i chleb żytni razowy na zakwasie.

Codzienna porcja zielonego. Składniki: natka pietruszki, jarmuż, brokuł, jabłko, melon.

A Julek w tym czasie zdecydował się na banana :)

Obiad z posylwestrowych resztek, czyli kulki z batata i komosy ryżowej z marchewką.

Wczesny podwieczorek: pieczone jabłka. Na wierzchu granola (orzechy i płatki owsiane) i odrobina miodu.

Pycha!

Druga popołudniowa przekąska - ulubione mango :)

Na kolację Michał zaserwował sushi :)

poniedziałek, 2 stycznia 2017

BYE BYE 2016

Wspominamy rok 2016. Co prawda minął nam podobnie jak poprzednie lata - pod znakiem podróży i pracy (komputer-aparat-komputer-kamera), ale pod kilkoma względami był to dla nas wyjątkowy rok.

Trochę podróżowaliśmy - w tej kwestii prawie nic się nie zmieniło.

Na Islandii...

...pracowaliśmy...

...spędzaliśmy miło czas w pięknych okolicznościach przyrody....

...i jeszcze raz pracowaliśmy (z drugiej strony obiektywu, rzecz jasna ;)

Udało nam się nakręcić kilka vlogów :)

Miejsca, w których pracowaliśmy zmieniały się non stop, a w tle pojawiały się ciągle nowe krajobrazy, niczym rozwinięta za plecami każdego dnia inna fototapeta.

A dlaczego ten rok jednak różnił się od wcześniejszych?

Bo pierwszy raz spędziliśmy prawie całe lato w ...Polsce!

W związku z dużą kampanią, którą realizowaliśmy dla VW (10 filmów i 10 reportaży zdjęciowych), przejechaliśmy nasz kraj wzdłuż i wszerz. Zajęło nam to prawie 3 miesiące!

Od gór...

...po wybrzeże.

A jesienią, starym zwyczajem, znaleźliśmy się w cieplejszym miejscu Europy.

Nacieszyliśmy się ostatnimi promieniami słońca w Wenecji :)

I pięknymi widokami!

W minionym roku kilka razy odwiedziliśmy Berlin, tam przygotowywaliśmy pierwsze projekty i sesje do naszego sklepu SeaSideTones.

Zdecydowanie to jedno z ciekawszych miast w Europie!

W 2016 niestety nie mieliśmy zbyt wiele czasu, żeby zaglądać na naszą najbliższą plażę... :(

Latem mieliśmy dosłownie kilka wolnych dni, które udało nam się spędzić w domu i nad morzem.

Z kolei mieliśmy okazję odpoczywać nad włoskim wybrzeżem...

...i w Toskanii.

Jesienią zachwycił nas rejon polskiego wybrzeża - piękny las w okolicach Dębek i Białej Góry.

Wracaliśmy tam kilka razy.

Podobnie jak do Cisowego Zakątka :)

W którym byliśmy późnym latem...

...i jesienią :)

Pod koniec roku zawitaliśmy w Londynie.

Było super - w Londynie i w całym 2016 :)
Dziękujemy że byliście z nami i życzymy Wam cudownego 2017!