piątek, 19 grudnia 2014

TAJLANDIA C.D.


Grudzień to dobry moment na wspominki - zbliża się koniec roku, a za oknem straszy chłód. Ten film z Tajlandii znalazłam razem z niepublikowanymi zdjęciami z Nowego Jorku. Co jeszcze skrywają nasze przepastne dyski??

wtorek, 16 grudnia 2014

BATONIKI BAKALIOWE









Zdradzam Wam mój sekret. Przepis na pyszne i łatwe domowe batoniki bakaliowe :)
SKŁADNIKI:
dowolne bakalie
3 łyżki miodu lub 2 miękkie dojrzałe banany
JAK ZROBIĆ (dwie wersje):
Przy użyciu miodu: miód rozpuścić na patelni, dodać łyżeczkę cukru, mieszać do rozpuszczenia, dodać bakalie, dokładnie wymieszać. Przełożyć do płaskiego naczynia żaroodpornego, piec w 200 stopniach C aż bakalie się przyrumienią. Ostudzić. Można po schłodzeniu wsadzić do zamrażalnika na 45 minut. Pokroić. Zajadać.
Przy użyciu bananów (zdrowiej, szybciej, niestety mniej efektownie): rozgnieść lub zmiksować banany, wymieszać z bakaliami, przełożyć do płaskiego naczynia żaroodpornego, piec w 200 stopniach C aż bakalie się przyrumienią. Ostudzić. Kroić. Jeść :)
Smacznego!

piątek, 12 grudnia 2014

ZIMĄ W DOMU

Co robimy zimową porą?
Powoli przygotowujemy się do świąt. Choinki jeszcze nie mamy, ale łańcuch już gotowy :)

Wymyślamy najróżniejsze zabawy i testujemy nowe klocki.

Wylegujemy się w łóżku ile tylko się da.

Planujemy nową wyprawę, tym razem ...do Australii!

Wciąż jednak nie tracimy nadziei, że w tym roku święta będą u nas białe :)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

GRUDNIOWE SPACERY













Te zimowe spacery należą niestety do najkrótszych. Tym razem wybraliśmy się na plażę, zdążyliśmy tylko pobuszować w krzakach i zanim doszliśmy nad brzeg morza, wróciliśmy do domu. Mimo temperatury bliskiej zeru, wilgoć sprawiła, że odczuwalna była chyba minus dziesięć! Brrr! Dziecku oczywiście nigdy nie jest zimno, to tylko starszyzna nie dała rady ;)

Julek: kurtka - L'asticot, czapka - L'asticot, spodnie - L'asticot, rekawiczki - H&M, buty - Emel.

czwartek, 4 grudnia 2014

NEW YORK CITY

Co za widok! W lofcie, który wynajęliśmy na Brooklynie, był taras na dachu, z którego codziennie zachwycaliśmy się taką panoramą miasta :)

Wczoraj robiłam porządki na dysku i przygotowywałam miejsce dla kolejnych zdjęć - w planach mamy wkrótce następną daleką podróż :) Z zaskoczeniem odkryłam, że na blogu nie pojawiło się jeszcze wiele zdjęć z Nowego Jorku... I wiem dlaczego tak się stało. Po powrocie z NYC, już dwa dni później, byliśmy w Londynie, a następnie w Berlinie, po czym polecieliśmy do Szwajcarii i zahaczyliśmy o Bawarię. Tak zaczął się nasz letni sezon, pracy było sporo, ale też wiele podróży, głównie zawodowych. W całym tym zamieszaniu, zdjęcia z Nowego Jorku zeszły na drugi plan... Wielka szkoda, bo naprawdę spędziliśmy ten czas bardzo aktywnie i ciekawie.

To, że pokonaliśmy niezliczoną ilość kilometrów pieszo po Brooklynie, a później po Manhattanie, to wiadomo.

Na szczęście nie przydarzyło nam się nic złego i nie trzeba było wzywać NYPD ;)

Jeden z wielu naszych pikników w Central Parku :)



 Coś na ząb i kawa, to pikniku podstawa ;)


Zdjęcie zrobione przez przypadkowego przechodnia. Nie musiał nas długo namawiać :)



Jeden cały dzień spędziliśmy w dzielnicy, do której mamy szczególny sentyment - Meatpacking District.

Na wyjazdach często podejmujemy się jakiegoś nowego wyzwania fotograficznego. Tym razem challenge był taki - zamknięte restauracje, bary, knajpki. Wyszło z tego sporo zdjęć :)



Oczywiście nie będę Was zanudzać, jest ich naprawdę duuużo.


Byliśmy też na pchlim targu.

Kilka perełek można było znaleźć.


Greenwich Village. Ciastko. Kawa. Relaks.

Najpiękniejsza meksykańska knajpa jaką w życiu widziałam!





Fajne w NYC jest to, że na każdym rogu jest plac zabaw, z ławkami i stołami wokół, a niedaleko kawiarnia, gdzie rodzic może się zaopatrzyć w co nieco i w takiej przyjemnej piknikowej atmosferze pobyć z dzieckiem na huśtawkach.



W Nowym Jorku obchodziliśmy urodziny Michała. Gdzie? Chyba w niebie, bo mają tu najlepsze ciastka i babeczki pod słońcem, niebo w gębie gwarantowane! Little Cupcake Bakeshop - to jest to miejsce.



Ilości zjedzonych smakołyków i wypitych kaw, nie sposób zliczyć.


Spędzić tu miesiąc i przywieźć cudowne wspomnienia - bezcenne.

Lody....

...i ten dach z którego widać cały Manhattan...

Kawa, bagietka, wieczór na tarasie. Tak chcemy zapamiętać ten wyjazd :)