wtorek, 3 marca 2015

WYJĄTKOWO DOBRA KAWA W AUSTRALII - MIT #2











Australia słynie z doskonałej kawy i świetnych kawiarni. Mieliśmy okazję osobiście to zweryfikować. Wypiliśmy tych kaw ...dużo, a nawet bardzo dużo. Uczucia mamy bardzo mieszane, bo o ile kawiarni jest faktycznie bez liku i rzeczywiście wyglądają zachęcająco, to już sama kawa nie zawsze smakuje tak dobrze. Trudno trafić na dobrą kawę ot tak, z ulicy, raczej trzeba wiedzieć dokąd pójść. W Berlinie, Londynie czy Nowym Jorku mogliśmy wejść do przypadkowej kawiarni i często trafialiśmy na doskonałą kawę. We Włoszech z kolei, dobrą kawę piliśmy nawet na lotnisku i na stacji benzynowej(!) Tymczasem w Melbourne możemy polecić dosłownie kilka kawiarni: Salford Lads Club,  Clement Coffee Roasters, St.Ali, Auction Rooms, i25 Espresso Bar.
Jedno trzeba przyznać - Australijczycy są bezkonkurencyjni jeśli chodzi o wystrój swoich kawiarnianych wnętrz :)
Cheers!

poniedziałek, 2 marca 2015

sobota, 28 lutego 2015

PAJĄKI W AUSTRALII - MIT #1








O Australii krąży wiele opinii, jedne prawdziwe, a inne bardziej przypominają legendy miejskie. My mieliśmy okazję na własnej skórze przekonać się ile z nich jest prawdą.
Na pewno też o tym wiecie - w Australii są pająki. Dużo pająków. Tak dużo, że warto się kilka razy zastanowić przed zakupem biletu do Australii. Tymczasem ja odniosłam zupełnie inne wrażenie. Przez miesiąc nie spotkałam ani jednego pająka. Byliśmy w miejscach całkowicie cywilizowanych, ale też w zupełnej dziczy. Mieszkaliśmy w nowoczesnym budynku w Melbourne, a później w małym domku w środku lasu na Tasmanii. Byliśmy też na pustyni i nad brzegiem oceanu na południu Australii. I ani jednego pająka czy owada. No, może kilka much w lesie, nic poza tym. Nie chcę przez to powiedzieć, że w Australii nie ma pająków. Wręcz przeciwnie, wierzę w to, że jest ich mnóstwo, ale może po prostu żyją w innej części kontynentu, a tylko zła sława rozniosła się na całą Australię? A może nie lubią gorąca, które panuje tu w lecie (około 40 stopni w cieniu) i wyjrzą na świat dopiero jesienią? Albo najzwyczajniej w świecie wiedziały, że się ich obawiam i postanowiły nie wchodzić mi w drogę? Jeśli tak, to dziękuję ;)

środa, 25 lutego 2015

SURF LIFE

























Kiedy podróżowaliśmy brzegiem oceanu, mieliśmy okazję przyjrzeć się surferom. Sami co prawda nie rzuciliśmy się z deską na fale, ale sam sport okiem obserwatora wyglądał całkiem ciekawie. W Australii surfują chyba wszyscy - młodzi, starzy, dzieciaki, kobiety, mężczyźni i chyba status społeczny czy uprawiany zawód nie ma większego znaczenia. To jest po prostu ich sport. Zdarzyło nam się z samego rana spotkać wychodzącego z wody niepozornego chłopaka, czy może bardziej młodego mężczyznę, w piance, z deską pod pachą, szczęśliwego że udało mu się popływać jeszcze o wschodzie. Po chwili spotkaliśmy go na parkingu, był już ubrany, szykował się prosto do pracy, miał na sobie mundur i czapkę ...pilota(!) To ci dopiero życie! Pewnie godzinę czy dwie później był już w powietrzu :)

poniedziałek, 23 lutego 2015

czwartek, 19 lutego 2015

LAS DESZCZOWY
















Pod koniec naszej australijskiej wyprawy, postanowiliśmy znów porzucić miasto i wyruszyć na ostatnie spotkanie z tamtejszą naturą. Tym razem mieliśmy w planach pustynię i skaliste wybrzeże oceanu. Dlatego mile nas zaskoczył las deszczowy, tym bardziej tam gdzie najmniej się go spodziewaliśmy. Przeogromne paprocie i drzewa, świergot ptaków i huk wodospadu, jednym słowem przyroda w najczystszej postaci!