piątek, 5 lutego 2016

SNOWTIME









Po śniegu już ani śladu... Mieliśmy szczęście że udało nam się skorzystać z tych 3 dni białego puchu w styczniu. Nic nie zapowiada powrotu zimy, ale nie ma co żałować, może wiosna przyjdzie wcześniej ;)

wtorek, 2 lutego 2016

WINTER JUICING







Sok z buraka, marchewki, zieleniny - do wyboru, do koloru. Nieważne czy za oknem zima czy lato, soki trzeba pić! My pijemy. Codziennie. Przede wszystkim po to, żeby wzmacniać odporność. Ale jest też wiele innych korzyści: przywracanie prawidłowego PH organizmu, poprawa kondycji skóry, włosów i paznokci, a także lepsze samopoczucie i nieprawdopodobna wręcz dawka energii.
I jeszcze coś ważnego - w soku można przemycić odrobinę tych mniej lubianych przez dziecko, a słynących z cudownego działania warzyw np.jarmuż albo surowy brokuł :) Spróbujcie!

środa, 27 stycznia 2016

BARBER SHOPS



















To, że Australia kawiarniami stoi, wiadomo nie od dziś. Ale o tym, że równie dużo jest tu barber shopów, dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu. Nietrudno się domyśleć, że Michał  wrócił do domu już z nową brodą ;)

piątek, 22 stycznia 2016

PRIVATE LAGOON








Mieć do dyspozycji prywatną lagunę to jest coś! Tak właśnie czuliśmy się na Tasmanii, poznając plaże jej wschodniego wybrzeża. Często trafialiśmy w miejsca, gdzie nie było żywej duszy. Magiczne, rajskie plaże, nietknięte przez człowieka. Żadnych zabudowań, parasoli czy znaków. Bez "wejścia na plażę". Za to z białym drobnym jak mąka piaskiem, lazurową wodą i delikatną mgłą w tle. Zdecydowanie to jedno z takich przeżyć, które pozostają w pamięci na całe życie :)

wtorek, 19 stycznia 2016

OMOTESANDO KOFFEE






















Omotesando Koffee to najbardziej tajemnicza kawiarnia w jakiej kiedykolwiek byliśmy. Jednocześnie dość znana i często odwiedzana przez miejscowych. Kawiarnia znajduje się na granicy dzielnic Harajuku i Omotesando, a trafić tam graniczy z cudem. Idąc dzielnicą mieszkalną, wśród domków jednorodzinnych, nic nie wskazuje na to, że gdziekolwiek tu można kupić kawę. Po wpisaniu adresu w GPS, stojąc pod samym wejściem, nadal trudno uwierzyć, że cokolwiek znajduje się w środku tego mikroskopijnego ogródka. Nie ma szyldu, znaku, ani numeru domu. A jednak "wszyscy" wiedzą, że coś znajduje się za tajemniczymi drzwiami. Zaryzykowaliśmy i weszliśmy. Udało się! Za drewnianą ladą, na werandzie, barista parzył kawę :)
Kawiarnia rodem z dowcipów o hipsterach z "2 Broke Girls" ;)