wtorek, 27 maja 2014

SAMOLOTEM Z DZIECKIEM




















Dziś to o co pytacie mnie najczęściej - relacja z przelotu do Nowego Jorku, czyli jak daliśmy sobie radę podczas wielogodzinnego lotu z dzieckiem.
Mamy za sobą dopiero cztery wspólne loty z synkiem. Dla jednych dużo, dla innych to mało, ale ja jeszcze nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie. Mimo wszystko mam nadzieję, że ten krótki tekst pomoże mniej doświadczonym rodzicom, szczególnie przed wakacjami.

ZAKUP BILETÓW LOTNICZYCH
Wybraliśmy sprawdzoną linię lotniczą, żeby uniknąć niespodzianek. Polecieliśmy Lufthansą, bo mamy do tej linii zaufanie, jak do tej pory ten przewoźnik nigdy nas nie zawiódł, a lataliśmy już najprzeróżniejszymi liniami i bywało różnie... Tak więc lecąc z dzieckiem, nie warto ryzykować, najlepiej wybrać dobrą firmę. Warto jeszcze tylko upewnić się, że cały lot jest obsługiwany przez tego samego przewoźnika.
Wybierając godziny lotu, zwróciliśmy uwagę na to, żeby lot był w nocy - z myślą, że dziecko tuż po starcie akurat zaśnie na noc, a przez te kilka godzin kiedy maluch śpi, wyśpimy się i my :)
Uwzględniliśmy też czas na przesiadkę. Lecieliśmy z Gdańska do Nowego Jorku przez Frankfurt. Wybraliśmy najkrótszy możliwy czas oczekiwania na samolot we Frankfurcie, żeby nie przedłużać czasu podróży i nie utknąć bez potrzeby na lotnisku z dzieckiem. 
Tuż po zakupie biletów przyszedł czas na wybór miejsca w samolocie. Najlepiej wybrać te miejsca, które mają dodatkową przestrzeń na nogi, jest ich trochę w samolocie.
Kolejna sprawa - łóżeczko. Każdy porządna linia lotnicza oferuje na długich trasach co najmniej kilka miejsc z łóżeczkiem dla dziecka. Jest to taka jakby gondola do głębokiego wózka, przymocowana do ściany nad siedzeniem pasażera (rodzica). Oczywiście takie łóżeczko ma ograniczenia, ale zazwyczaj pomieści dziecko do 2 roku życia.

PODRÓŻ
Chyba największe kłopoty sprawia rodzicom zapewnienie dziecku rozrywki na tak długą podróż. Po przeczytaniu kilku poradników w internecie, wzięliśmy ze sobą: zeszyt, kredki, papierową taśmę klejącą (mogą być zwykłe naklejki), zabawki, maskotkę, tablet. Oczywiście w głowie mieliśmy dziesiątki zabaw słownych i śpiewanych, a to tego wenę na kolejne ;)
Jeśli chodzi o jedzenie dla dziecka na podróż, to oprócz podstawowych posiłków, wzięliśmy ze sobą sporo przekąsek, w tym suszone owoce, rogaliki, warzywa i świeże owoce. Do tego śliniak, sztućce jednorazowe, płyn do dezynfekcji rąk i dużo chusteczek higienicznych. Płynów - wiadomo - nie można, więc wodę do picia kupiliśmy dopiero na lotnisku. Z podgrzewaniem posiłków w samolocie nie ma problemu, obsługa bez problemu podgrzewa jedzenie dla dziecka.
Ważne, żeby dziecko piło w czasie startu i lądowania, to pozwoli uniknąć bólu w uszach, związanego ze zmianą ciśnienia.
Spanie to chyba najtrudniejszy element całej wycieczki. Zazwyczaj dzieci mają problem z zaśnięciem w samolocie. I nie ma się im co dziwić - nowe miejsce, nowa sytuacja, emocje. Natomiast miejsca do spania dla dziecka bywają bardzo różne. Widziałam już takie kombinacje: pod nogami rodziców, na kolanach u mamy/taty, na kolanach u obojga jednocześnie, w podwieszanym łóżeczku i zwyczajnie na fotelu.

NA MIEJSCU
Transfer z lotniska JFK do Nowego Jorku jest prosty, o ile nie podróżujemy z dzieckiem. Problemem jest znalezienie taksówki wyposażonej w fotelik samochodowy. Zwykła żółta taxi odpada. Trzeba znaleźć inną firmę, która foteliki posiada i zamówić taksówkę telefonicznie. Koszt przejazdu jest tylko nieznacznie droższy od ustalonej taryfy dla żółtych taksówek. Ale jednak jest to utrudnienie, szczególnie gdy przylatuje się w nocy.
Kiedy już dotrzemy na miejsce może pojawić się jet lag. Warto zatem przestawić dziecko i siebie, na nowojorski czas jeszcze będąc w Polsce. Wystarczy przez kilka dni kłaść się spać coraz później, np. codziennie o pół godziny. U nas zadziałało.

RZECZYWISTOŚĆ
A teraz najciekawsze, a więc jak to wszystko ma się do rzeczywistości.
Tablet, w którym było ze sto bajek i który miał służyć dziecku do zabicia czasu - nie przydał się wcale. Nie był potrzebny ani na moment. Wystarczył zeszyt i kredki, a bajki wymyślaliśmy na bieżąco.
Spanie w samolocie niestety nie było nam dane. Nasz synek uciął sobie tylko dwie drzemki na moich kolanach (podczas startu i tuż przed lądowaniem). Całą noc lecieliśmy bawiąc się i rozmawiając, a łóżeczko posłużyło wyłącznie do zabawy. Z pewnością z mniejszym szkrabem nie byłoby tak wesoło, ale 21-miesięczne dziecko, które już sporo mówi, lubi rysować, recytować wiersze, śpiewać i jest zainteresowane dosłownie wszystkim co go otacza, bez problemu znosi tak długi lot bez snu.W drodze powrotnej było dokładnie tak samo.

PARĘ SZCZEGÓŁÓW
Może oczywiste, a może nie każdy to wie. Dziecko do 2 roku życia zwykle lata całkowicie za darmo. Nie ma swojego fotela, siedzi u rodzica na kolanach. Przysługuje mu natomiast bagaż rejestrowany. Warto taki bagaż wykorzystać, nawet gdy nie mamy wielu rzeczy do zabrania. Może się przydać w drodze powrotnej kiedy zrobimy duże zakupy, a Nowym Jorku o to nietrudno ;)

34 komentarze:

  1. Bagaż rejestrowany nie zawsze przysługuje dziecku do 2 roku życia. Wszystko zależy od linii lotniczej. Natomiast zawsze przysługuje przewóz wózka dziecięcego (do którego co nieco też się zmieści :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wlasnie, wozek! Zapomnialam napisac. Tez przysluguje i bardzo pomaga przemieszczac sie na lotnisku.

      Usuń
  2. ale ten wasz maluch jest uroczy!!! :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wasz synek to mały wielki szczęściarz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witajcie, bardzo dziękuję za ten wpis. Za 3 tygodnie lecimy z 17 miesięcznym synem do NY, jak zawsze podchodziłam do wakacji z radością, podekscytowaniem. Tym razem mam bardzo wiele obaw. Z drugiej strony wmawiam sobie, że nie jesteśmy pierwsi i nie ostatni. Mam pytanie odnośnie taksówki z lotniska do NY - czy posiadacie nr telefonu do korporacji taksówek z fotelikami dla dzieci i jaki mniej więcej jest to koszt takiego przejazdu. Nas czekają dodatkowo wewnętrzne loty w Stanach, także troszkę będzie się działo. Piękne zdjęcia, uwielbiam Waszego bloga, zawsze wyczekuję nowego wpisu i nowej dawki zdjęć. Pozdrawiam Was serdecznie, Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamietam numeru tel.. A jesli chodzi o koszt to bylo to ok.60 dolarow. Z piecioma walizkami i wozkiem ledwo sie zmiescilismy ;)

      Usuń
    2. Super, dziękuję. Poszukam w necie nr tel. zeby nie było problemu na miejscu.

      Usuń
  5. Zająć dziecko przez kilka lub kilkanaście godzin w podróży to wyczyn na miarę największych mistrzów. My zawsze w takiej sytuacji kupujemy nowe książeczki, nowe zabawki, gry edukacyjne....wszystko za kilka złotych, ale najważniejsze, żeby było nowe i żeby było dużo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wydawalo mi sie ze tablet bedzie super, ale wcale nie okazal sie potrzebny :)

      Usuń
  6. tutaj musze zaprotestowac. My latalismy z 10 miesiecznym dzieckiem na trasie Frankfurt-Pekin i bylo wesolo :) najlepiej jest jak jeszcze kilka innych dzieci leci (obcych) bo czesto dzieci razem sie bawia. No i nam bardzo pomogl tablet choc to juz wlasnie w okolicy 30 miesiaca. Dla naszego szkraba wazne sa oczywiscie zabawki, niekoniecznie nowe. Gdziec wyczytalam zeby 'zgubuc' w miare ulubiona zabawke jakis czas przed podroza i nagle w plecaku, torbie na lotnisku ja odnalezc. Scepycznie do tego podeszlam ale o dziwo - dziala! zaoszczedzone kilka zlotych a radosc przeogromna!! Do tego mis przytulak i poduszka i nawet spanie wowczas zagwarantowane :) pokusilabym sie nawet o zrezygnowanie z drzemki popoludniowej w tym dniu. U nas zawsze dziala. Ale kazdy musi znalezc swoja recepte napodroz z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lufthansa faktycznie wzbudza zaufanie, o ile... w trakcie twojego pobytu na drugim końcu świata nie ogłasza strajku ;) Akurat tak się zdarzyło, że odwołane zostały oba loty powrotne i była niezła zabawa ze otrzymaniem lotu zastępczego. Ale poza tym jednym incydentem to naprawdę linie na których można polegać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post, świetne zdjęcia i przeuroczy synek <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Wasze 21-miesieczne dziecko"recytuje wiersze"?
    hyyym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza sie. I bardzo to lubi! Wiekszosc to rymowanki, moze dlatego tak latwo je zapamietal :) Jego pierwszy samodzielny "wierszyk" to "siala baba mak..." - mial wtedy nieco ponad 1,5 roku.

      Usuń
    2. Moja Kornelia też już jako 18 miesięczniaczek mówiła krótke rymowanki. Teraz ma 22 - śpiewa sama piosenki i zna na pamięć prawie wszystkie swoje książeczki ;)
      Nie trzeba się dziwić tylko poświęcać dziecku duuuuuuuuuuzo i jeszcze więcej czasu ;)

      Jeżeli chodzi o lot samolotem to przedwczoraj wrócilismy z wakacji z Rodos. Lecielismy prawie 3 godziny i mimo późnej godziny wieczornej nie było mowy o spaniu. Tylko wspólna zabawa się sprawdziła i nic więcej ;)

      Usuń
  10. o kurde dzięki za relacje!
    jesteście wow, boscy

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że w Waszej relacji pojawi się też informacja o tym, czy "parasolka" Hauck się sprawdziła. Właśnie jestem na kupnie czegoś lekkiego, poręcznego i idealnego na wakacje, a ten wózek spodobał mi się bardzo (jeśli byłaby możliwość napisania, co to za model, to będę wdzięczna). Zresztą jak wszystko na Waszym blogu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie pamietam modelu wozka. Na wyprawie przydal sie bardzo, bez niego ani rusz. Poza tym duzo pomiescil w podwieszanej torbie pod spodem, wiec nie trzeba bylo nosic zakupow. Ale pchanie tego cuda nie nalezy do latwych, jedna reka sie nie da...

      Usuń
  12. Nawiazujac do tematu NY: ta sliczna, granatowa sukienka Ani (post ze spaceru po rynku w NY) przypomnialas mi o istnieniu firmy GAP. Dobry gatunek bawelny i moj ulubiony styl, no i ceny sa jeszcze o.k. Dzieki :) Co do ubioru na dluga podroz, moj wyprobowany outfit to: gora zawsze elegancka (n.p. jedwabna albo bawelniana bluzka), na okrycie marynarka albo plaszcz, za to dol wygodne ale nie sprane, jogging pants (nigdy jeans z elastanem), buty chucks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prawie identycznie jak moj standardowy podrozny outfit :)

      Usuń
  13. LOT zapewnia tylko gondolę do 6 m dziecka i nie przekroczeniu chyba 10 kg, a i bilet nie jest dla szkraba całkiem za darmo

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteście świetni. Zazdroszcze tych wszystkich podróży, waszego stylu. Poprostu rodzinka idealna :) Mam pytanie, bo jestem tutaj od niedawna, czy pracujecie jeszcze gdzies? Czy macie to szczęście, że mozecie podróżować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecej o nas na podstronie "o nas" i "faq" :)

      Usuń
  15. A te podwieszane łóżeczka w, których siedzi wasz synek to przewijaki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Łóżeczko, to łóżeczko. Natomiast przewijaki są w toaletach.

      Usuń
  16. Nasza Zuzia w samolocie czuje się jak ryba w wodzie. Ma zaledwie 20 miesięcy, a leciała już prawie 30 razy. I nigdy problemów na pokładzie nie było ;) Latamy Norwegian. Jeśli chodzi o bilet dla dziecka, to wiem, że w Ryanair za niemowlaka płaci się więcej niż za osobę dorosłą ;/ Raz lecieliśmy tą linią na wakacje do Włoch. Pierwszy i ostatni raz! ;) Nawet siedzenia nie są numerowane, więc ludzie, niczym stado baranów, biegną zająć sobie miejsce w samolocie. Tragedia! Choć, oczywiście, można sobie konkretne miejsce wcześniej wykupić. Ale wszystko kosztuje ;)

    P.S. Uwielbiam Waszego bloga! A rodzinką jesteście wspaniałą! Pozdrawiam, Dagmara

    OdpowiedzUsuń
  17. Pozazdrościć. U mnie dzieci nie lubią latać. Zawsze czują się jakoś niespokojnie. Mam nadzieje ze z czasme to przejdzie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Teraz wszystko już praktycznie jest przystosowane do dzieci. A podróż samolotem z dzieckiem nie jest udręką tylko przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak dzieciaczki musza mieć zajęcie w czasie lotu, a nie tylko siedzieć w jednym miejscu. Podobają mi się te kojce/łóżeczka nie wiem jak to nazwać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, pamietam jaki mialam stres podczas pierwszego lotu. Ale ważne, by malucha i siebie przygotowac odpowiednio. Zająć czymś, zmęczyć przed lotem, mieć w zapasie ubranka, picie, jedzenie i.. dużo cierpliwości. Ale kolejne loty już wspominam dobrze, ten pierwszy też był ok. Jeden raz wspominam gorzej, bo odwolali nam samolot. Musielismy sie ubiegac o odszkodowanie za odwołany lot ale sie udalo.

    OdpowiedzUsuń