czwartek, 29 maja 2014

25 HOURS IN BERLIN




































Cieszyliśmy się na tą podróż już od dłuższego czasu. Ostatnio byliśmy w Berlinie w marcu dwa lata temu i koniecznie chcieliśmy tu wrócić. Byłam wtedy w ciąży i kilka dni spędzonych w tym mieście wspominam z rozrzewnieniem... Tym razem w Berlinie spędziliśmy dwa naprawdę niesamowite dni. Nie mogło być inaczej, skoro Berlin to jedna z ciekawszych europejskich stolic. Mają tu wszystko czego nam trzeba: dobre kawiarnie, kilka dzielnic z duszą oraz sympatycznych mieszkańców. A teraz już wiemy, że i hotel mają wspaniały. Jaki? 25hours Hotel, rzecz jasna!

wtorek, 27 maja 2014

SAMOLOTEM Z DZIECKIEM




















Dziś to o co pytacie mnie najczęściej - relacja z przelotu do Nowego Jorku, czyli jak daliśmy sobie radę podczas wielogodzinnego lotu z dzieckiem.
Mamy za sobą dopiero cztery wspólne loty z synkiem. Dla jednych dużo, dla innych to mało, ale ja jeszcze nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie. Mimo wszystko mam nadzieję, że ten krótki tekst pomoże mniej doświadczonym rodzicom, szczególnie przed wakacjami.

ZAKUP BILETÓW LOTNICZYCH
Wybraliśmy sprawdzoną linię lotniczą, żeby uniknąć niespodzianek. Polecieliśmy Lufthansą, bo mamy do tej linii zaufanie, jak do tej pory ten przewoźnik nigdy nas nie zawiódł, a lataliśmy już najprzeróżniejszymi liniami i bywało różnie... Tak więc lecąc z dzieckiem, nie warto ryzykować, najlepiej wybrać dobrą firmę. Warto jeszcze tylko upewnić się, że cały lot jest obsługiwany przez tego samego przewoźnika.
Wybierając godziny lotu, zwróciliśmy uwagę na to, żeby lot był w nocy - z myślą, że dziecko tuż po starcie akurat zaśnie na noc, a przez te kilka godzin kiedy maluch śpi, wyśpimy się i my :)
Uwzględniliśmy też czas na przesiadkę. Lecieliśmy z Gdańska do Nowego Jorku przez Frankfurt. Wybraliśmy najkrótszy możliwy czas oczekiwania na samolot we Frankfurcie, żeby nie przedłużać czasu podróży i nie utknąć bez potrzeby na lotnisku z dzieckiem. 
Tuż po zakupie biletów przyszedł czas na wybór miejsca w samolocie. Najlepiej wybrać te miejsca, które mają dodatkową przestrzeń na nogi, jest ich trochę w samolocie.
Kolejna sprawa - łóżeczko. Każdy porządna linia lotnicza oferuje na długich trasach co najmniej kilka miejsc z łóżeczkiem dla dziecka. Jest to taka jakby gondola do głębokiego wózka, przymocowana do ściany nad siedzeniem pasażera (rodzica). Oczywiście takie łóżeczko ma ograniczenia, ale zazwyczaj pomieści dziecko do 2 roku życia.

PODRÓŻ
Chyba największe kłopoty sprawia rodzicom zapewnienie dziecku rozrywki na tak długą podróż. Po przeczytaniu kilku poradników w internecie, wzięliśmy ze sobą: zeszyt, kredki, papierową taśmę klejącą (mogą być zwykłe naklejki), zabawki, maskotkę, tablet. Oczywiście w głowie mieliśmy dziesiątki zabaw słownych i śpiewanych, a to tego wenę na kolejne ;)
Jeśli chodzi o jedzenie dla dziecka na podróż, to oprócz podstawowych posiłków, wzięliśmy ze sobą sporo przekąsek, w tym suszone owoce, rogaliki, warzywa i świeże owoce. Do tego śliniak, sztućce jednorazowe, płyn do dezynfekcji rąk i dużo chusteczek higienicznych. Płynów - wiadomo - nie można, więc wodę do picia kupiliśmy dopiero na lotnisku. Z podgrzewaniem posiłków w samolocie nie ma problemu, obsługa bez problemu podgrzewa jedzenie dla dziecka.
Ważne, żeby dziecko piło w czasie startu i lądowania, to pozwoli uniknąć bólu w uszach, związanego ze zmianą ciśnienia.
Spanie to chyba najtrudniejszy element całej wycieczki. Zazwyczaj dzieci mają problem z zaśnięciem w samolocie. I nie ma się im co dziwić - nowe miejsce, nowa sytuacja, emocje. Natomiast miejsca do spania dla dziecka bywają bardzo różne. Widziałam już takie kombinacje: pod nogami rodziców, na kolanach u mamy/taty, na kolanach u obojga jednocześnie, w podwieszanym łóżeczku i zwyczajnie na fotelu.

NA MIEJSCU
Transfer z lotniska JFK do Nowego Jorku jest prosty, o ile nie podróżujemy z dzieckiem. Problemem jest znalezienie taksówki wyposażonej w fotelik samochodowy. Zwykła żółta taxi odpada. Trzeba znaleźć inną firmę, która foteliki posiada i zamówić taksówkę telefonicznie. Koszt przejazdu jest tylko nieznacznie droższy od ustalonej taryfy dla żółtych taksówek. Ale jednak jest to utrudnienie, szczególnie gdy przylatuje się w nocy.
Kiedy już dotrzemy na miejsce może pojawić się jet lag. Warto zatem przestawić dziecko i siebie, na nowojorski czas jeszcze będąc w Polsce. Wystarczy przez kilka dni kłaść się spać coraz później, np. codziennie o pół godziny. U nas zadziałało.

RZECZYWISTOŚĆ
A teraz najciekawsze, a więc jak to wszystko ma się do rzeczywistości.
Tablet, w którym było ze sto bajek i który miał służyć dziecku do zabicia czasu - nie przydał się wcale. Nie był potrzebny ani na moment. Wystarczył zeszyt i kredki, a bajki wymyślaliśmy na bieżąco.
Spanie w samolocie niestety nie było nam dane. Nasz synek uciął sobie tylko dwie drzemki na moich kolanach (podczas startu i tuż przed lądowaniem). Całą noc lecieliśmy bawiąc się i rozmawiając, a łóżeczko posłużyło wyłącznie do zabawy. Z pewnością z mniejszym szkrabem nie byłoby tak wesoło, ale 21-miesięczne dziecko, które już sporo mówi, lubi rysować, recytować wiersze, śpiewać i jest zainteresowane dosłownie wszystkim co go otacza, bez problemu znosi tak długi lot bez snu.W drodze powrotnej było dokładnie tak samo.

PARĘ SZCZEGÓŁÓW
Może oczywiste, a może nie każdy to wie. Dziecko do 2 roku życia zwykle lata całkowicie za darmo. Nie ma swojego fotela, siedzi u rodzica na kolanach. Przysługuje mu natomiast bagaż rejestrowany. Warto taki bagaż wykorzystać, nawet gdy nie mamy wielu rzeczy do zabrania. Może się przydać w drodze powrotnej kiedy zrobimy duże zakupy, a Nowym Jorku o to nietrudno ;)