czwartek, 29 stycznia 2015

OWOCE PROSTO Z MORZA































Z Melbourne polecieliśmy na Tasmanię. Po wylądowaniu na wyspie, od razu obraliśmy kierunek - jedzenie. A ponieważ region ten słynie z owoców morza, dotarliśmy w miejsce gdzie podaje się najlepsze na wyspie (a kto wie, może i na świecie) fish and chips, a dokładniej seafood and chips.
W starej chatce rybackiej na zupełnym odludziu, kilku rybaków i ich żony serwują takie pyszności jakich próżno szukać w miejskiej restauracji. A wszystko to w scenerii rodem z lat 50. To miejsce wygląda jakby zatrzymało się w czasie dziesiątki lat temu! Zamówiliśmy jedzenie, a po paru minutach przemiła pani przyniosła nam stos frytek i owoców morza, zawiniętych w gazetę. Rozwinęliśmy pakunek, w środku czekała nas prawdziwa uczta. I tak rozpoczęła się nasza przygoda z Tasmanią :)

34 komentarze:

  1. owoce morza z gazety smakuja najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zazdroszcze :):):) zdjęcia piękna jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zazdroszczę miesięcznej podróży po raju! Australia jest moim marzeniem. Mam tam kilku przyjaciół i mam nadzieję, że kiedyś tam zamieszkam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Australia to podobno jedno z lepszych miejsc do zycia i po kilku tam spedzonych tygodniach wydaje mi sie ze to w 100% prawda :)

      Usuń
  4. Patrze i patrze, napatrzec sie nie moge...Swietne miejsce, swietna dekoracja.
    Mi rowniez zdarzylo sie byc jedynym gosciem u rybaka w jego chatce z widokiem nad morze. Smazyl mi fladre baltycka i uczyl, jak ja prawidlowo jesc. Takie momenty na dlugo zostaja w pamieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale cudnie! uwielbiam takie klimaty i te Wasze zdjęcia:))) genialne ujęcia;)
    Aniu możesz napisać ile masz wzrostu i ile ważysz (jeśli oczywiście nie jest to tajemnica) wyglądasz bardzo szczupło i pięknie:)
    Cała Wasza Rodzinka jest przepiękna!!!
    pozdrawiam z centrum - dziś nawet wyszło słońce
    udanej dalszej podróży
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe jak przyrządzone, smażone czy pieczone ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj... Wygląda niesamowicie apetycznie! I jeszcze ta sceneria! I te temperatury! Zazdroszczę:)

    Ja najwspanialsze owoce morza jadłam w Hiszpanii, gdzie po nocy spędzonej w rozbitym na dzikiej plaży namiocie, mąż wyruszył na polowanie i wrócił z siatą ostryg, które potem ugotowaliśmy w winie na palniku turystycznym! To były czasy:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale zdjęcia piękne! Zawsze nie mogę się doczekać następnego postu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Boze, jak ja chcialabym sie tam znalezc!!!!! Marzy mi sie taka wyprawa, a na sama mysl o owocach morza slinka cieknie... Wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak publikowalam post i ogladalam jeszcze raz zdjecia to tez mi slinka pociekla ;)

      Usuń
  10. I kolejny post! :)
    Przy okazji tutaj zapytam - czy Wasz Synek zaczyna też mówić po angielsku? Tzn. czy jest uczony obu języków na raz? Słyszałam, że niektóre dzieci mówią lub zaczynają mówić w dwóch językach, gdy Rodzice tak do nich mówią, jak gdzieś właśnie podróżują, czy jak jedno z Rodziców mówi w innym języku.. a teraz jak tak długo jesteście w Australii, w innych krajach też bywacie z Julkiem, to ciekawi mnie czy będzie dwujęzyczny? :) Nie zeby specjalnie był uczony angielskiego, ale czy po prostu przychodzi mu to łatwo jak z językiem polskim? Czy raczej powtarza i mówi po polsku?:)
    pozdrawiam ciepło i czekam na odpowiedź :) :)
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dołączam się do pytań związanych z wprowadzaniem języka angielskiego Julkowi. mam małe dziecko i też próbuje podrzucić mu trochę angielszczyzny do jego mini słowniczka :) ciekawi mnie, jak Wy to robicie.
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Przede wszystkim nasz synek juz bardzo ladnie mowi po polsku, od pol roku wymawia "r" a teraz juz przymierza sie do "sz" i "cz". Ma bardzo bogate slownictwo, a my rodzice pekamy z dumy :) Jesli chodzi o angielski, to zna sporo slowek, niektore zwroty, ale nie sadze zeby na tym etapie potrafil swobodnie dyskutowac w tym jezyku. Mowimy do niego po polsku. Ostatnio ciagle prosi o tlumaczenie polskich slowek na angielski, bardzo go to interesuje i lubi poznawac nowe zwroty, zapamietuje je natychmiastowo, w zasadzie nie trzeba mu powtarzac, tylko pozazdroscic takiej pamieci. Uwazam ze to swietny wiek na nauke jezyka obcego :) Ale mysle tez ze rodzina dwujezyczna (rodzice z roznych krajow) to zupelnie inna bajka, dziecko wtedy naturalnie poznaje oba jezyki i akcent.

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź :)
      Ja jestem nianią chłopca w wieku Waszego Synka, tzn. Mały urodził się 30 grudnia 2012, także chyba podobnie prawda? :)
      Mój podopieczny jak i Wasz Julek - mówi bardzo dużo, właściwie da się już z nim porozmawiać, co robił w dzień z nianią, a co w weekend z rodzicami :)
      Jeśli chodzi o rodzinę dwujęzyczną to nie do końca tak, ze to dzięki akcentowi, zę to przychodzi naturalnie.. no niby tak, ale jeśli rodzice dziecka dużo podróżują i w trakcie pobytu za granicą mówią po angielsku w obecności dziecka, to i dziecko "łapie" i mówi i po angielsku i po polsku.. np. gdy spędza się czas ze znajomymi z zagranicy, którzy mówią tylko po angielsku to rozmowa toczy się tylko w tym języku, więc dziecko prawie że naturalnie łapie angielski bo słyszy resztę towarzystwa :) Bardziej o to mi chodziło:)
      I również uważam że to super wiek na naukę języka obcego, bo mój podopieczny od jakiś 2 miesięcy powtarza wszystko jak papuga i zna już jakieś piosenki itp. :)

      pozdrawiam z Gdańska :)
      Kamila

      Usuń
  11. Wspaniale zdjecia! Cudowne miejsce! Jest klimat :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. To jakiś totalny kraniec świata! Zdjęcia super, jak z jakiegoś "hamerykańskiego" filmu! A u nas w Sieradzu zimno, ponuro i wieje....Pozdrawiam. Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle ze dotarlismy wlasnie na koniec swiata, przeciez to tutaj diabel mowi dobranoc ;)
      Za kilka tygodni juz i w Polsce zaswieci slonce, badz dobrej mysli!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Ja nie wiem jak Wy to robicie, że można 20 razy oglądać ten sam post i się nie znudzi! :D Chyba nie muszę mówić, że jak oglądam te zdjęcia to nagle robię się głodna ...:) pozdrowienia z Olsztyna, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, to bardzo mile :)
      Pozdrawiamy goraco!

      Usuń
  14. też bym chciała zjeść w takiej "chatce" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. "W starej chatce rybackiej na zupełnym odludziu, kilku rybaków i ich żony serwują takie pyszności jakich próżno szukać w miejskiej restauracji. A wszystko to w scenerii rodem z lat 50." - to podziałało na mnie tak bardzo, że mam już powód by odwiedzić Tasmanię. Zostawcie jakieś namiary:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze chciałam odwiedzić Tasmanię, teraz chcę jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo klimatyczne zdjęcia, są cudowne! Tasmania bardzo podoba mi się i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją odwiedzić.:)

    www.cassey-cassey.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze zastanawiam się czy miejsca, które odwiedzacie i pokazujecie są w rzeczywistości takie fantastyczne czy może Wy jesteście jakimiś fotoczarodziejami ;) w tym miejscu już nie musiałabym jeść...wystrój, klimat wystarczą :) pozdrawiam serdecznie, Ania

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdjęcia nadają się do gazety!

    OdpowiedzUsuń