środa, 27 stycznia 2016

BARBER SHOPS



















To, że Australia kawiarniami stoi, wiadomo nie od dziś. Ale o tym, że równie dużo jest tu barber shopów, dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu. Nietrudno się domyśleć, że Michał  wrócił do domu już z nową brodą ;)

20 komentarzy:

  1. Ach Ci brodacze... i jak tu nie mieć do nich słabości :) Pozdr. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja siostra robiła dyplom z fotografii i jakiś czas po studiach z fotografii się utrzymywała. Pamiętam, że z Irlandii przywiozła całą serię zdjęć z jednego z takich oldskulowych barber shopów - od razu mi się skojarzyło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bujny zarost! Kazdy facet powinien tak wygladac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany! Ten fryzjer w kraciastej koszuli wygląda jak.. Michał albo jego brat bliźniak;))

    Pozdrawiam - Ola (www.slowodoslowa.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. W San Francisco tez jest cala masa barber shopow. Sa super i bardzo klimatowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. A w Pl można wiedzieć gdzie polecacie się udać brodaczom? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michal nie ma tu w Trojmiescie ulubionego golibrody, ale pewnie w Warszawie cos fajnego mozna znalezc :)

      Usuń
  7. Świetne miejsce, klimat, czyja to bryczka? Pewnie golibrody.

    OdpowiedzUsuń