czwartek, 13 kwietnia 2017

KAMPEREM PRZEZ NOWĄ ZELANDIĘ

Stało się! W naszej długiej podróży po drugim końcu świata nadszedł ten czas, że wsiedliśmy do kampera i przejechaliśmy przez południową wyspę Nowej Zelandii :) To był wspaniały czas! Wolność jaką dał nam kamper, spodobała nam się BARDZO!
Dziś mam dla Was garść przydatnych informacji o podróży po południowej wyspie. Zaczynamy!


Podróż kamperem
Przede wszystkim - w Nowej Zelandii jeździmy po lewej stronie. Kto jeszcze nie miał okazji spróbować, będzie miał przed sobą nie lada wyzwanie - przynajmniej kilka pierwszych godzin jazdy w całkowitym skupieniu ;) Na szczęście wypożyczane auta często mają nalepkę-przypominajkę na desce rozdzielczej. Trudniej może być z wycieraczkami i kierunkowskazem (są umieszczone odwrotnie) ale to przynajmniej nie zagraża bezpieczeństwu.
Druga sprawa, którą często przypominają znaki przy drodze: "NZ roads are different. Allow extra time". To prawda. Nie dość, że sama nawierzchnia bywa różna (drogi szutrowe i gruntowe) to tamtejsi kierowcy także należą do "nad wyraz ostrożnych", wręcz niepewnych. Dlatego tutaj stosujemy zasadę ograniczonego zaufania razy dwa.
I jeszcze jedna ważna rzecz - w kamperach często bywa tak, że dziecko siedzi z przodu. U nas wywołało to nieprawdopodobny wręcz entuzjazm najmłodszego członka rodziny :) Taki układ sprawił, że mieliśmy ułatwione zadanie jeśli chodzi o wszelkie zabawy i śpiewy w aucie ;)




Zwiedzanie Nowej Zelandii kamperem - co warto zobaczyć
O tym napiszę Wam więcej w kolejnym wpisie, ale chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że postanowiliśmy omijać te najbardziej turystyczne miasta (typu Milford Sound) i skupić się na tych miejscach, które napotkamy w czasie jazdy. Małych zakątkach z ładnym krajobrazem, bez ludzi, samochodów, sklepów, często bez nazwy, pośrodku niczego.







Jedzenie
Przygotowywanie posiłków w kamperze to nie lada wyzwanie. Jeden palnik, jeden garnek, mało miejsca. Ale przynajmniej piękne widoki gwarantowane :) Kilka pomysłów sprawdziło się wyjątkowo dobrze.
Po pierwsze - nie codziennie trzeba gotować obiad. Wrapy z warzywami okazały się strzałem w dziesiątkę! Sprawdziła się też opcja obiadu z poprzedniego dnia (ugotowanego w kuchni na kempingu).
Po drugie, dobrym pomysłem okazała się ciepła obiadokolacja. Kiedy wieczorem byliśmy już na kempingu, mieliśmy czas i możliwość, żeby coś ugotować np. quinoa z awokado i pomidorem, krewetki, pieczone ziemniaki, ryż z sosem paprykowym itp.
A śniadania? Jeśli na kempingu to najczęściej jajka, a jeśli poza, to zazwyczaj granola z jogurtem i owocami. Kanapki niestety nie wchodziły w grę, w sklepach chleb tylko tostowy - ani to zdrowe ani smaczne :(





Insekty, gady i inne potwory w Nowej Zelandii
O ile obecności zwierząt w Nowej Zelandii prawie się nie zauważa, ani w dzień, ani w nocy, to z insektami jest już zupełnie inaczej. Są miejsca, w których nie da się ich nie zauważyć, a co gorsza - poczuć na własnej skórze.
Mam na myśli muszki (sand flies), które potrafią obsiąść nawet zakapturzonego i ubranego od stóp do głów człowieka. Moment ugryzienia nie jest jakoś wielce dokuczliwy, ale to co dzieje się później... horror! Swędzenie, drapanie, nawet przez sen! Koszmar trwa jeszcze około 2 tygodnie po ukąszeniu. Na szczęście nas dopadło to dopiero pod koniec podróży kamperem, więc zdążyliśmy w porę kupić w aptece maści łagodzące ból (zbawienny aloes!).
Jednak na przyszłość będziemy pamiętać - w miejscach gdzie są muszki nie wysiadamy z kampera, jedziemy dalej i nie oglądamy się za siebie ;)




Higiena
Od początku naszej przygody z kamperem, śmialiśmy się, że kąpiel dopiero za dwa tygodnie ;) Na szczęście nie sprawdziło się. Kempingów w Nowej Zelandii jest dość dużo, z prysznicami i ciepłą wodą, a często też i pralnią. Sam kamper też ma spory baniak z wodą (20 l), więc np. mycie rąk na bieżąco to żaden kłopot.


Trudności i niedogodności
Czy czegokolwiek brakowało nam w kamperze? Trudno jednoznacznie stwierdzić, w końcu to tylko dwa tygodnie.
Doskwierał nam trochę brak prądu (ładowanie baterii, telefonów itp), ale staraliśmy się nadrabiać to na kempingach. Poza tym internet, to znaczy ...brak internetu. Co z tego, że można wykupić w Vodafone lub Spark kilka GB, jeśli sieć nie ma żadnego zasięgu. "Brak sieci" - to jedyne co wyświetlało się na telefonie przez większość naszego pobytu.
Brakowało nam też zielonych soków, które wcześniej piliśmy regularnie w domu, ale cóż... nie można mieć wszystkiego ;)






Spanie w kamperze
Czysta radość! Szczególnie dla Julka :) Ten moment, w którym zamieniamy kuchnię w sypialnię (w naszym kamperze taki właśnie był układ) to jedna z atrakcji każdego dnia. Sam kamper był mały, ale dla naszej 3-osobowej rodziny miejsca było wystarczająco dużo, spaliśmy wszyscy na dole i wysypialiśmy się świetnie, choć nad nami było jeszcze jedno wolne miejsce do spania.


Warto?
Warto! Przeżycia bezcenne! To była przygoda, którą zapamiętamy na całe życie :)

35 komentarzy:

  1. ZDJĘCIA - C U D O W N E !!! Uwielbiam Wasz styl, który przekazujecie idealnie właśnie na zdjęciach.
    Co do wycieczki - ekstra pomysł! Kampera wypożyczaliście tam na miejscu? Jaki to koszt mniej więcej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za mile slowa :)
      Kampera wypozyczylismy, kosztowal ok 150 NZD za dobe.

      Usuń
  2. Super wyprawa :) ostatnie zdjęcie cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super, choć nie wiem czy sama bym się zdecydowała na coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne zdjecia! Wskazowki cenne:) Mnie tez sie marzy wyjazd kamperem po zachodnim wybrzezu usa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Samo stwierdzenie, że zdjęcia są przepiękne to za mało, one są niesamowite. Pokazują waszą artystyczną duszę.
    Przedstawione miejsca są piękne, ale co mnie uderzyło, że nie ma w otoczeniu przyrody żadnej komercji, typu budy ze słodyczami, brzydkimi gadżetami itp. Wyjazd kamperem daje niesamowitą wolność i dysponowanie własnym czasem, podobnie jest z motocyklowymi wyjazdami Na jesień mamy w planach właśnie coś takiego, minimum bagażu i piękne krajobrazy. Mam nadzieję, że się uda.
    Detoks telefoniczno-internetowy jest super, można pobyć tylko we własnym gronie. Serdeczne pozdrowienia.

    www.themomentsbyela.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w NZ podobnie jak w Skandynawii malo jest banerow, budek z pamiatkami itp To zdecydowanie poprawia odbior miejsca :)

      Usuń
  6. jeny ale wam zazdroszczę kolejny raz i za każdym co raz bardziej :) fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcia niesamowite :)Ciekawi mnie jak wynająć takiego kampera? Czy jest podobnie jak z wynajmem auta za granicą?
    Czy kampery mają w wyposażeniu jakieś śpiwory, kuchnię itd?

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest podobnie, sa wypozyczalnie. W srodku kampera jest juz wszystko co trzeba - garnki, talerze, posciel (choc my mielismy wlasne spiwory) itp

      Usuń
  8. Podobne obawy i niedogodności, jakie opisujesz są na żaglach :) (prąd, prysznic etc.), ale przeżycia i przygoda wynagradzają to wszystko! Żaglowaliscie? Jeśli nie to spróbujcie!
    Ps. Ciekawa jestem skąd kurtka jeansowa? Ma fajny kolor!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko raz mielismy stycznosc z zaglami, bardzo nam sie podobalo :)
      Kurtka Rocawear. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Zdjęcia są naprawdę niesamowite, przepiękne! Zazdroszczę przeżytej przygody. Muszę kiedyś wziąć z Was przykład i zacząć spełniać marzenia w Nowej Zelandii. Czekam, ogrooomnie wyczekuję nowego postu! x

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej, ale tu u Was pięknie! Zarówno na blogu, jak i na youtubie, o instagraie nie wspominając (to tam całkiem przypadkiem Was znalazłam). Niesamowite kadry i czyta się bardzo przyjemnie. Jesteście tacy pełni życia, że od razu jakoś milej się robi. :)
    Taka podróż kamperem to coś, o czym cichutko marzę. Dokładnie taka jak Wasza - bez zgiełku, na spokojnie i nawet bez dostępu do sieci.
    Trzymajcie się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za mile slowa :)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  11. Wyprawa marzeń. Świetne zdjęcia! Dalszych przygód w tak niesamowitych sceneriach!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super post i fotografie. Jednak szkoda ze Milford Sound pomineliscie. To jest na prawde magiczne miejsce a zwlaszcza sama droga do Milford (z Te Anau) to sa nieziemskie 2 godziny jazdy. Pierwszy raz dotarlam tam 3 dniowym trekkingiem przez gory a wyjezdzalam juz autem i ze lzami w oczach ze takie miejsce isnieje. Ja bywam tam czesto i nie ma tam zywej duszy trzeba po prostu dotrzec wczesnie rano. Moze nastepnym razem;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziekuje za ten post! Uwielbiam Wasze zdjecia a historia z kamperem juz zostala przeslana dalej....do mojej siostry, ktora jutro o 6 rano rozpoczyna swoją miesieczna podroz do Nowej Zelandii i tez ma wypozyczonego kampera. :) Oby miala tez takie cudowne wspomnienia. pozdrawiam! Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki, Asiu! Zycz od nas milej wyprawy siostrze :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  14. Niezwykła wyprawa! Z przyjemnością dołączyłabym do was, aby zwiedzić świat w taki wyjątkowy sposób! Naprawdę samodzielnie zaplanowane wycieczki mają w sobie coś magicznego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdjęcia przecudowne. Dzięki Tobie mam kolejne marzenie, a mianowicie wyruszyć kiedyś do Nowej Zelandii. Dzięki Wielkie !:)) Taka podróż kamperem pewnie męcząca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic a nic, nie meczylismy sie wcale, ale pewnie to w duzej mierze zasluga dobrej pogody - bylo bardzo przyjemnie, cieplo i slonecznie :)

      Usuń
  16. Podroz kamperem to moje marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej Aniu!
    Bardzo ładne zdjęcia!
    Jeśli to nie tajemnica czy mogłabyś zdradzić jakim to aparatem (i jaki obiektyw) były robione te zdjęcia?
    Drugie pytanko to skąd wynajmowaliście kampera/vana?
    Pytam bo sam planuje podobną podróż z żoną.
    Dzieki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypozyczalnia nazywala sie jakos "Lucky campers".
      A zdjecia robilismy Canonem 5D III, glownie obiektywami 50mm, 35mm :)

      Pozdrawiam!

      Usuń